Syndrom (lub zespół) chorego budynku możemy zdefiniować jako zespół dolegliwości zdrowotnych, których źródło trudno zidentyfikować, a ich rzeczywistym powodem jest pobyt w danym budynku lub pomieszczeniu. Im dłużej w nim przebywamy, tym bardziej dokuczliwe stają się objawy „choroby”, natomiast po opuszczeniu budynku zwykle mijają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Problem ten początkowo zidentyfikowano w miejscach pracy, stąd przykład biurowca. Jednakże łatwo możemy doprowadzić do takiej sytuacji w naszym domu. Pora więc stać się lekarzem i zapobiec szkodliwej epidemii wśród członków rodziny lub pracowników naszej firmy.

Objawy u ludzi

Pierwsze pytanie lekarza – co Pani/Panu dolega? W taki sposób również możemy zidentyfikować problem leżący w naszym budynku. Przebywające w nim osoby mogą skarżyć się jednak na objawy z wielu obszarów zdrowotnych.

W początkowym stadium zapewne będą dominować problemy z samopoczuciem tj. uczucie przemęczenia, a co za tym idzie kłopoty z koncentracją i rosnące rozdrażnienie. Pojawią się również przybierające na sile zawroty i bóle głowy.

Jednak to nie koniec. Do szerokiego wachlarza symptomów zespołu chorego budynku możemy również zaliczyć omdlenia i mdłości, a także wszelkiego rodzaju reakcje alergiczne – podrażnienie błony śluzowej, zaczerwienienie i szczypanie oczu, bóle gardła, uporczywy suchy kaszel. Zdarzają się również poważniejsze problemy jak np. podrażnienia skóry, zapalenie śluzówek, krtani czy nawet oskrzeli.

syndrom-chorego-budynku

źródło: Pixabay

Katalog jak widać jest spory. Problemy te jednak mają pewną wspólną cechę. Nasilają się, gdy przebywamy np. w miejscu pracy lub w domu. Jednak gdy opuścimy budynek, z czasem – np. przez wolny weekend – stopniowo znikają.

Jakie jest źródło?

Cały kłopot polega na fatalnym stanie powietrza w budynku. Występujące w nim zanieczyszczenia możemy podzielić na dwa główne rodzaje – biologiczne i chemiczne.

Zanieczyszczenia biologiczne to wszelkiego rodzaju drobnoustroje, pleśń i inne grzyby rozwijające się w budynku. Pozostają niewidoczne, szkodzą samą swoją obecnością, a także wytwarzają substancje działające negatywnie na nasz organizm. Gromadzą się głównie w pobliżu wilgotnych miejsc.

Zanieczyszczenia chemiczne natomiast pochodzą z materiałów budowlanych oraz wyposażenia budynku tj. drukarki, kserokopiarki itp. Ponadto mogą docierać do nas z zewnątrz – jak np. spaliny z ruchliwej ulicy czy dym z okolicznych budynków. Źródłem również możemy być my sami, jeżeli decydujemy się na palenie w pomieszczeniu lub używamy dużej ilości chemicznych środków czyszczących.

Jak sobie z tym radzić?

Rozwiązanie jest teoretycznie bardzo proste. Przede wszystkim powinniśmy poprawić działanie wentylacji i zwiększyć ilość dopływającego świeżego powietrza. Jeśli nie doszło do poważniejszego zawilgocenia konstrukcji budynku, istnieje duża szansa na poprawę. Warto również zająć się generalnym sprzątaniem, być może w różnych trudnodostępnych miejscach nagromadziło się sporo kurzu, który powoduje reakcje alergiczne. Zadbajmy też o eliminację hałasu, gdyż powoduje on rozdrażnienie, a po dłuższym działaniu problemy zdrowotne.

Jeżeli w miejscu pracy znajdują się większe skupiska urządzeń, nawet wspomnianych już drukarek i kserokopiarek, warto zastanowić się nad miejscowym wzmocnieniem systemu odprowadzenia powietrza.

Jeśli jednak doszło do poważniejszego zawilgocenia budynku i rozwinęły się w nim bardzo szkodliwe grzyby i pleśń – być może czeka nas remont. W przeciwnym razie będziemy coraz mocniej odczuwać skutki choroby naszych czterech ścian.

Opracowano na podstawie: wentylacja.org.pl, Budujemy Dom.

Bartłomiej Tomczyk

Redaktor Termomodernizacja