Przede wszystkim, zadajmy sobie pytanie – czy docieplanie od wewnątrz ma sens? Jest oczywiście wykonalne, ale stosujemy je tylko wtedy, gdy nie mamy innej możliwości. Dzieje się tak, gdy budynek ma elewację, której nie możemy zniszczyć, jest pod nadzorem konserwatora zabytków, lub mamy prawo własności tylko do części budynku, a pozostali właściciele nie chcą inwestować w termomodernizację.

Standardowym kryterium doboru ocieplenia jest izolacyjność termiczna. Dążymy przecież do minimalizacji strat ciepła z budynku. W przypadku docieplania ścian od wewnątrz, musimy dodatkowo zwrócić uwagę na fakt, że tak naprawdę odcinamy wnętrze naszego domu od zimnych ścian zewnętrznych. Tracimy więc możliwość akumulowania ciepła w przegrodach, wzrasta podatność ścian na zmiany warunków pogodowych, a co najważniejsze – podnosimy ryzyko zawilgocenia przegród.

ocieplanie ścian od wewnątrz

źródło: Xella Polska

Z fizyką nie wygramy…

Ciepło, pokonując opór cieplny naszej ściany, migruje na zewnątrz. Rozkład temperatur we wnętrzu przegrody zależy od oporu przenikania ciepła poszczególnych jej warstw. W przypadku docieplenia od zewnątrz, ściana nagrzewa się od pomieszczenia, a gwałtowny spadek temperatury następuje dopiero w jej zewnętrznej części. Ściana ocieplona od wewnątrz pozostaje zimna, a my dodatkowo odgradzamy się od niej izolacją, przenosząc granicę powierzchni ogrzanej i zimnej do wnętrza przegrody.

W takiej sytuacji musimy pamiętać, że przez naszą ścianę przedostaje się również wilgoć – w postaci pary wodnej. Dzieje się tak, gdyż różne ciśnienia pary wodnej po dwóch stronach przegrody dążą do wyrównania się. Para wodna przenika przez przegrodę, napotykając opór poszczególnych warstw – co powoduje, że jej ciśnienie spada. Pamiętajmy jednak, że w danej temperaturze tylko określona ilość pary wodnej pozostanie w stanie gazowym. Zależy to wprost od ciśnienia nasycenia pary wodnej, które maleje wraz z temperaturą. Jeśli w danej warstwie (lub na ich styku) pojawi się więcej pary wodnej niż pozwala na to stan nasycenia – nadmiar wykropli się. W związku z tym, na kondensację pary wodnej najbardziej narażone są okolice styku zimnej ściany zewnętrznej z izolacją wewnętrzną.

Zawilgocenie ściany – wróg numer jeden

Co się stanie, jeśli w przegrodzie lub na jej powierzchni pojawi się wilgoć? Po pewnym czasie na naszej ścianie zobaczymy grzyb i pleśń. Jeśli para wodna wykropliła się głęboko wewnątrz przegrody, wówczas cała izolacja będzie zawilgocona – więc w całej jej objętości będziemy mieli do czynienia z rozwojem grzybów. Jest to problem nie tylko estetyczny, ale również realne zagrożenie dla naszego zdrowia. Dodatkowo wilgotny mur będzie bardziej podatny na głębokie pęknięcia w wyniku mrozu.

Czym więc ocieplić?

Myśląc o dociepleniu od wewnątrz, musimy zadbać o fachowy projekt. Jak widać – obliczenia cieplne to za mało. Konieczna jest analiza cieplno-wilgotnościowa, przeprowadzona przez eksperta w dziedzinie ociepleń. Pozwoli to określić ryzyko wykroplenia pary wodnej i umożliwi dobór odpowiednich materiałów.

multipor

źródło: Xella Polska

Po pierwsze – idealnym materiałem do takiego ocieplenia byłby ten, który nie pozwoli na przenikanie wilgoci z wnętrza budynku do przegrody. Uprzedzając pytania – taki materiał nie istnieje.

Można zastosować najpopularniejsze materiały dociepleniowe, jakimi są wełna mineralna lub styropian. W przypadku wełny mineralnej należy zadbać o wysokiej jakości paroizolację. Stosowanie styropianu eliminuje tą konieczność, gdyż ma on wysoki opór dyfuzyjny. Minimalizacja przenikania pary wodnej działa jednak w dwie strony, wilgoć która mimo wszystko dostanie się do wnętrza przegrody, będzie miała również utrudnione jej opuszczenie – ściana będzie wolno schnąć, co sprzyja rozwojowi grzybów i pleśni w jej strukturze.

Może w takim razie warto podejść do tego rozwiązania na odwrót? Ułatwić migrację wilgoci w obszarze izolacji – przyspieszy to wysychanie ściany, więc mikroorganizmy nie będą mieć stabilnych warunków rozwoju.

Do izolacji budynku od wewnątrz zaleca się mineralne płyty izolacyjne, które wykonane są z bardzo lekkiej odmiany betonu komórkowego. Płyty tego typu zapewniają dobry poziom izolacyjności cieplnej (λ = 0,042 W/(mK)). Jest to materiał o wysokiej przepuszczalności pary wodnej (μ = 3). Wilgoć jest zatem pochłaniana, ale też bardzo szybko odparowuje. Producenci gwarantują trwałość i solidność materiału – pod wpływem wilgoci nie traci on swoich właściwości. Bloczki z betonu komórkowego są materiałem niepalnym. Montaż płyt jest na tyle prosty, że każda domowa „złota rączka” na pewno sobie z nim poradzi.

Źródła: Inżynier budownictwa, Xella Polska.

Bartłomiej Tomczyk

Redaktor Termomodernizacja