Wiele słyszy się o wymogach jakie muszą spełniać domy, by mogły zostać uznane za pasywne, czyli takie, których w zasadzie nie trzeba ogrzewać i które posiadają bardzo niskie zapotrzebowanie na energię w przeliczeniu na m2/rok.

 
Przypomnijmy może, że zapotrzebowanie energetyczne w budynkach pasywnych wynosi poniżej 15 kWh/(m²•rok), podczas gdy w zwykłych domach, w warunkach polskich zapotrzebowanie na energię sięga 90 kWh/(m²•rok), a nawet 120 kWh/(m²•rok).
 
Przeglądając projekty domów pasywnych łatwo zauważyć, że przyjęło się kilka zasad, według których powinno się konstruować takie budynki. Zwarta budowa, brak balkonów, jak najmniej skomplikowana bryła dachu, garaż oddzielony dylatacją od całej bryły budynku, minimalna ilość okien od północy i maksymalna ilość okien po stronie południowej z roletami, lub innymi elementami zacieniającymi to najczęściej wymieniane wytyczne, które pomogą nam osiągnąć wymagane parametry. Czy jednak z projektu tradycyjnego domu można uzyskać parametry na miarę budynku pasywnego? Dla chcącego nic trudnego…
Wraz z firmą ISOVER odwiedziliśmy inwestora, który ze swojego tradycyjnego, budowanego domu jednorodzinnego planuje stworzyć budynek pasywny.
Pierwszym pytaniem, które aż ciśnie się na usta jest oczywiście: Dlaczego?
Bo patrzę w przyszłość i chcę, żeby z tego domu mogły skorzystać również moje dzieci”– wyjaśnia Piotr Burczyński, inwestor.
 
 

Cały artykuł dostępny w GLOBEnergia+ 2/2015