Rozporządzenie ministra rozwoju i finansów z dnia 1 sierpnia 2017 r. w sprawie wymagań dla kotłów na paliwo stałe wprowadza od pierwszego października 2017 r. zakaz produkcji kotłów, które nie spełniają norm emisji tzw. piątej klasy. Od 1 lipca 2018 nie wolno ich już sprzedawać w sklepach i hurtowniach!

Celem tych wszystkich ograniczeń ma być walka ze smogiem, który na stałe zadomowił się już w wielu miejscowościach. Czy rozporządzenie niesie ze sobą szansę na poprawę jakości powietrza czy jedynie uciążliwy nakaz wymiany starodawnych „kopciuchów”?

O co chodzi z klasami?

Klasy to, najprościej mówiąc, standardy emisji oraz minimalne sprawności, które muszą osiągnąć kotły. Zostały one wprowadzone w normie PN-EN 303–5:2012. W zależności od tego, ile dane urządzenie emituje w trakcie pracy OGC (gazowych zanieczyszczeń organicznych), tlenku węgla i pyłu, zostaje ono przypisane do konkretnej klasy. Im wyższa, tym lepiej – kotły klasy trzeciej będą cechowały się większymi emisjami niż kotły klasy czwartej czy piątej. Wraz z ograniczeniem emisji zwiększa się też efektywność energetyczna takich urządzeń.

O ile kotły trzeciej klasy osiągają sprawność około 75%, to kotły klasy piątej mieszczą się w zakresie 88% do nawet ponad 93%. Efektywność kotłów „bez klasy” może być różna (nie jest przebadana), a wynosić może nawet poniżej 50%.
Płynie z tego prosta zależność – im wyższej klasy kocioł posiadamy, tym więcej pozwala on uzyskać ciepła z tej samej ilości paliwa.

Jak poznać klasę swojego kotła?

Aktualnie obowiązująca norma dotycząca klas została wprowadzona w życie dopiero w 2014 roku. Wcześniej definicja „piątej klasy” po prostu nie istniała. Jeżeli nasz kocioł został zakupiony przed tym okresem, prawdopodobnie nie należy do żadnej z trzech istniejących klas – trzeciej, czwartej czy piątej (teoretycznie może należeć do klasy trzeciej, która została zaimplementowana z wcześniejszego wydania normy 303-5 z 2002 roku). Jeżeli posiadamy w swoim domu właśnie takie urządzenie, to możliwe, że już niedługo będziemy musieli zamienić go na klasę piątą. Zależy to głównie od polityki władz lokalnych (uchwał antysmogowych). W niektórych województwach użytkowanie tych kotłów będzie zakazane, w innych nie.

Czy wymiana jest opłacalna ekonomicznie?

Głównym powodem wymiany nie jest ekonomia, lecz ekologia. Oczywiście, jeżeli ogrzewamy duże mieszkanie, kocioł może się zwrócić. Przyjmijmy, że posiadając „kopciucha”, spalamy 5 ton węgla rocznie. Wymiana na kocioł o sprawności ponad 90% pozwoli nam mocno ograniczyć wydatki na samo paliwo. Inną kwestią jest pytanie, czy wymóg aż piątej klasy oferuje dobry stosunek „ekologiczności” do ceny.

O ile piąta klasa tworzy możliwość znacznie mniejszych emisji niż klasyczne „kopciuchy”, to w porównaniu do klasy trzeciej – tańszej o połowę – ich poszczególne emisje są jedynie około dwu lub trzykrotnie wyższe. Ich implementacja także pozwoliłaby znacznie obniżyć istniejący smog, jednocześnie byłaby znacznie mniej odczuwalna dla kieszeni. Z drugiej strony – jeżeli idziemy już w efektywność energetyczną, to może lepiej nie zatrzymywać się w połowie drogi? Jedno jest pewne – wymóg zastosowania kotłów piątej klasy może znacznie poprawić stan powietrza w Polsce i to jest w tym najważniejsze.

Redakcja Termomodernizacja