Rozważając system grzewczy z kotłem kondensacyjnym gazowym, musimy pamiętać, że temperatura kondensacji spalin dla tego paliwa wynosi 570C. Aby wykorzystać energię tego zjawiska, temperatura powrotu z instalacji grzewczej powinna być niższa niż wspomniana wartość.

Ogrzewanie płaszczyznowe

We wcześniejszym stwierdzeniu dotyczącym ogrzewania podłogowego jest sporo prawdy. Należy je jednak rozszerzyć na wszystkie niskotemperaturowe systemy ogrzewania płaszczyznowego.

W instalacjach tego typu bowiem temperatura zasilania zwykle nie przekracza 40oC. Na powrocie zatem otrzymujemy parametr na poziomie 30 – 35oC, czyli zdecydowanie poniżej temperatury kondensacji spalin. W ten sposób przez cały okres grzewczy możemy wykorzystywać korzystne dla sprawności kotła zjawisko.

Standardowe ogrzewanie podłogowe cechuje się również dużą pojemnością wodną, co sprawia że kocioł będzie długo pracował z mocą minimalną. Unikamy więc krótkich cykli pracy urządzenia, negatywnie wpływających na jego sprawność.

A może grzejniki?

Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by zamontować kocioł kondensacyjny w instalacji z grzejnikami. Stosując kilka zasad, możemy z powodzeniem wykorzystywać zjawisko kondensacji, posiadając w domu zwykłe kaloryfery.

W tej sytuacji logicznym jest obniżenie parametrów zasilania instalacji, aby zapewnić temperaturę powrotu na poziomie poniżej punktu kondensacji spalin.

W katalogach zwykle spotykamy się z mocą grzejników podaną dla parametrów 75/65oC oraz 55/45oC. Grzejnik płytowy, złożony z 1 płyty ożebrowanej i 1 nieożebrowanej, o wysokości 600 mm, dla mocy 1 kW przy pierwszym z parametrów ma długość ok. 800 mm. Gdybyśmy chcieli zastosować temperatury 55/45oC, taką samą moc uzyskamy na przykład przy kaloryferze tego samego typu, ale o długości już 1600 mm. Potrzebujemy więc dwa razy większego grzejnika! A to kosztuje. Pojawia się pytanie – czy poniesione koszty zostaną zrekompensowane przez zyski pochodzące z kondensacji?

Pamiętajmy, że instalację zwykle projektuje się tak, aby zapewniła temperaturę 200C przy tzw. temperaturze projektowej – dla Polski od -24 do -16oC, w zależności od strefy klimatycznej. System zaprojektowany na parametry zasilania 75/65 oC, będzie musiał dostarczać wodę kotłową o takiej temperaturze tylko przy największych mrozach. Wówczas sprawność kotła będzie mniejsza.

W praktyce jednak temperatury niższe niż -10oC występują w Polsce przez kilka (góra kilkanaście) dni w roku. W pozostałe dni zapotrzebowanie na ciepło naszego budynku będzie znacząco niższe. Nic nie stoi na przeszkodzie, by w takie sytuacji obniżyć temperaturę zasilania grzejników – a co za tym idzie również uzyskać jej spadek na powrocie z instalacji. Szacunki pokazują, że dla instalacji o parametrach 75/65/200C przy jej optymalnej pracy (unikamy przegrzewania budynku), zjawisko kondensacji będzie zachodzić ponad 90% okresu grzewczego.

Co wybrać?

Wniosek jest prosty – nawet przy zastosowaniu instalacji grzejnikowej o parametrach 75/650C, kocioł kondensacyjny będzie miał o kilkanaście procent wyższą sprawność średnioroczną niż zwykły. Czas, przez który nie wykorzystamy zjawiska kondensacji jest na tyle krótki, że odradzanie kaloryferów dla kotła kondensacyjnego można uznać za bezzasadne. Oczywiście rozwiązaniem optymalnym, które pozwoli w 100 procentach (a nawet 110) wykorzystać możliwości tego urządzenia jest ogrzewanie płaszczyznowe.

Zanim więc oprzemy się na utartych, powtarzanych od lat opiniach, weźmy kalkulator w dłoń, katalog producenta i policzmy, czy rzeczywiście konkretne rozwiązanie kosztuje tyle „ile mówią”.

Opracowano na podstawie: Murator Dom, Ładny Dom, Kotly.pl

Bartłomiej Tomczyk

Redaktor Termomodernizacja