Jak oceniany jest rozwój rynku instalacyjno-grzewczego w Polsce w I kwartale 2014 roku? Po ciężkim dla branży 2013 roku, powiało optymizmem. Praktycznie wszyscy respondenci wskazywali na wzrosty w branży w porównaniu do analogicznego okresu w 2013 roku. Należy jednak przypomnieć, że pierwszy kwartał 2013 roku ze względów pogodowych, ale nie tylko, był bardzo ciężki, zdaniem niektórych wręcz katastrofalny dla branży instalacyjno-grzewczej.

 
Na szczęście druga połowa roku przyniosła przyspieszenie, dzięki któremu udało się zniwelować dużą część strat z pierwszego półrocza, dlatego dwucyfrowe wzrosty w branży należy traktować ostrożnie i skupić się przede wszystkim na utrzymaniu tendencji wzrostowych, które są faktem i maja do tego także potencjał na przyszłość. Dają się zauważyć lepsze nastroje wśród instalatorów, co jest odzwierciedleniem większej liczby zapytań ofertowych , wzrostu zamówień u projektantów, oraz powroty do wstrzymanych realizacji inwestycji. Praktycznie we wszystkich obszarach dała się odczuć tendencja wzrostowa. Jednak skala wzrostu była bardzo zróżnicowana w zależności od regionu Kraju, jak i rodzaju firmy. Zauważono, że po dobrych dwóch pierwszych miesiącach, w marcu dało się zauważyć lekkie przyhamowanie. Także skala wzrostu w wypadku firm handlowych wydawała się wyższa niż w wypadku firm producenckich, co wydaje się logiczne, że tzw. zatowarowania magazynów należało najpierw upłynnić, żeby złożyć u producentów zamówienia na kolejne dostawy.
 
Daje się odczuć także większa dyscyplina finansowa. Problemy płatnościowe, które miały miejsce w zeszłym roku, uległy przyhamowaniu, jednak w dalszym ciągu należy zwracać na to uwagę, ponieważ handel hurtowy w branży budowlanej w tym obrót materiałami instalacyjno-grzewczymi jest obarczony w dalszym ciągu dużym ryzykiem. Tego typu problemy były powodem pewnych roszad w grupie dystrybutorów na rynku hurtowym. Także walka cenowa z poprzedniego roku, w sytuacji nieco lepszej koniunktury, dała uzasadnienie do odrabiania strat marży i spowodowały próby korekt cenowych w górę, z różnym zresztą skutkiem. To także jest pewna motywacja dla hurtowni instalacyjnych, aby zatowarowywać się jeszcze po starej niższej cenie. Niemniej jednak nie należy tego przyjmować jako odwrót od walki cenowej na rynku, która trwała także w I kwartale 2014 roku. Także daje się zaważyć próby porządkowania przez firmy swojej polityki sprzedaży po 2013 roku.
Ogólna sytuacja w budownictwie i makroekonomii przekładała się także na rozwój sytuacji w branży instalacyjno-grzewczej. Wzrost ilości przetargów w branży budowlanej jest także widoczne i w branży instalacyjno-grzewczej. Trwająca od kilku miesięcy pozytywna tendencja w budownictwie mieszkaniowym, które jest podstawowym odbiorcą indywidualnych urządzeń grzewczych, także bezpośrednio przekładają się na wzrosty sprzedaży i lepsze wyniki tej branży. Wzrost koniunktury konsumenckiej przekłada się bezpośrednio na chęć inwestowania w nowe urządzenia oraz napędza rynek wymian, który na początku roku wydał się nieco mniejszy z uwagi na słaba zimę i mniejsze obciążenie urządzeń grzewczych, które podczas eksploatacji mogą ulegać awarii i musza wtedy być wymienione na nowe. W tym wypadku łagodna zima pozwoliła na kontynuację bez większych przeszkód prac instalacyjnych co spowodowało wyrównanie ewentualnych strat na rynku wymian. Optymizm w branży jest także oparty na informacjach napływających od deweloperów, dotyczących wzrostu ilości rozpoczynanych budów i wchodzenia w fazę wykończeniową budów rozpoczętych w 2012 roku, kiedy miał miejsce wzrost w tym zakresie. Ogólnie ostrożnie po uwzględnieniu wszystkich czynników, można założyć wzrost rynku instalacyjno-grzewczego realnie na poziomie 5-10%, chociaż nie brakowało opinii o porównywalnej wielkości rynku do poziomu z I kwartału 2013 roku.

Pozytywne tendencje w budownictwie mieszkaniowym, które zarysowały się w drugim półroczu 2013 roku i zostały utrwalone w I kwartale 2014 roku, wskaźniki koniunktury konsumenckiej oraz nastroje w branży, pozwalają mieć nadzieję, że nadchodzący rok nie powinien być raczej pozytywny dla rozwóju rynku instalacyjno-grzewczego. Także pogoda od początku 2014 roku jest łaskawa dla instalatorów i budowlańców. Otwarcie nowej perspektywy budżetowej dla dofinansowań z UE, pozwoli na ponowne uruchomienie inwestycji infrastrukturalnych w Polsce, co przełoży się według ekonomistów na ok. 3% wzrost gospodarczy. Szacuje się, ze dzięki temu w 2014 roku produkcja budowlana ponownie osiągnie dodatni wynik, chociaż na poziomie jednocyfrowym. W budownictwie mieszkaniowym także nastąpiły wzrosty w ilości wydawanych pozwoleń na budowę i ilości rozpoczynanych budów. Biorąc pod uwagę przesunięcie w procesie inwestycyjnym, branża instalacyjno-grzewcza jest w fazie tzw. wykończeniówki, można liczyć na dużą ilość obiektów do wyposażenia. Pewnym uzupełnieniem może być zwiększony rynek modernizacji i wymian starych urządzeń na nowe, spowodowany wzrastającymi nastrojami konsumenckimi i zwiększonymi dochodami ludności jako efektem wzrostu gospodarczego, oraz faktem, że po wrześniu 2015 roku nie będzie można sprzedawać już kotłów konwencjonalnych, co może spowodować do tego czasu koniunkturę na tego typu urządzenia. 113641297pan
Obserwując zawirowania wokół ustawy o OZE i energetyki prosumenckiej, trudno liczyć na wsparcie Państwa w tym zakresie. Ostatnie zmiany w założeniach programu Prosument, eliminujące możliwość wsparcia dla instalacji grzewczych opartych o OZE, jeżeli nie będą instalowane również źródła energii elektrycznej, raczej nie napaja optymizmem. Także przeoczenie wprowadzonego do definicji mikroźródeł OZE słowa „skojarzony” co w praktyce z OZE eliminowało pompy ciepła, kolektory słoneczne i małe kotły na biomasę, mówi samo za siebie, że trudno na obecnym etapie liczyć na wsparcie państwa dla ciepła z OZE. Na szczęście udało się grupie organizacji pozarządowych złożyć odpowiednią informację w tej sprawie i zablokować zapis w takiej postaci. Także brak jakichkolwiek regulacji dla stosowania mikrokogeneracji nie sprzyja dynamicznemu rozwojowi tej technologii w Polsce w przeciwieństwie do innych krajów UE. W dalszym ciągu widać dużą aktywność ciepłą systemowego w zawłaszczaniu rynku ciepła w Polsce.
 
Janusz Starościk
Prezes Zarządu SPIUG