Wrocławski dom na wodzie. Rosnące ceny gruntu, drogie mieszkania i problemy z kredytem to codzienność tych, którzy marzą o swoim domu lub mieszkaniu, najlepiej w centrum miasta.

 

 

Chęć posiadania własnego, przestronnego domu blisko centrum Wrocławia, za rozsądną cenę i upór w realizacji zaowocowały pierwszym w Polsce domem na wodzie. To, co z pozoru niemożliwe, stało się faktem.

 

Dorota Winiarska: Skąd pomysł na mieszkanie na wodzie?

 

Kamil Zaremba: Jak większość facetów, w pewnym wieku zacząłem trzeźwiej stąpać po ziemi. W 2005 roku trochę zmieniła się moja sytuacja rodzinna i mieszkanie, w którym mieszkałem do tej pory, okazało się za małe. Po krótkim sprawdzeniu możliwości finansowych, ofert banków oraz tego, co jest ciekawego do kupienia w centrum Wrocławia, okazało się, że albo zaryzykuję i wezmę kredyt na 35 lat, kończąc jego spłatę jakoś po siedemdziesiątce, albo wymyślę coś innego. Problemem we Wrocławiu jest cena gruntów. Wybudowanie domu gdzieś bliżej centrum Wrocławia jest niemożliwe, główne dlatego, że takich gruntów w przystępnej cenie już nie ma. Zacząłem dedukować, gdzie szukać oszczędności, choćby w cenie działki. Wyszło mi, że na świecie nie płaci się tylko za miejsce w powietrzu i na wodzie. Podchwyciłem tę myśl, a jako że do wody zawsze mnie ciągnęło, bardzo szybko zdecydowałem się na pływający dom. Wrocław czasem nazywany jest Wenecją północy. Może dlatego że jest w nim blisko 100 mostów i ok. 45 km rzek. Przez kilka miesięcy badałem możliwość kupienia starej, stalowej barki i przerobienia jej na dom. Szybko okazało się jednak, że byłaby to raczej metalowa „skarbonka”. Wtedy zdecydowałem się na dom zbudowany od zera, w oparciu o wszystkie najnowsze technologie, oczywiście na wodzie. Mieszkając od wielu pokoleń we Wrocławiu, Odrę mam jakby we krwi.

 

DW: Jak na pomysł zapatruje się rodzina?

 

KZ: Hm… z należytym zrozumieniem i rosnącą akceptacją. Przez pierwsze 1,5 roku trzymałem temat w ścisłej tajemnicy i praktycznie nikt o tym nie wiedział. Kiedy nastał ten moment, chyba przy okazji spotkania rodzinnego, oznajmiłem, co zamierzam zrobić. Delikatnie mówiąc część rodziny próbowała mi odradzić temat, inna mocno mnie poparła. Wśród sprzymierzeńców jest mój tato, który mając zmysł „techniczny” od początku dostrzegł szansę powodzenia w tym, co robię. Wszyscy w jakiś sposób doświadczamy problemów w urzędach. Czasem mamy problem ze zwykłym pozwoleniem budowlanym. Jak dom na wodzie jest traktowany przez urzędy? Tutaj ambicje i szerokie plany trafiają na tzw. opór materii. Z perspektywy pięciu lat, które spędziłem na kontaktach z urzędami, mogę powiedzieć, że czasem nawet rozumiem niektórych bardziej opornych urzędników. Ogólnie mamy swoistą blokadę przed tym, co nowe, inne. Dodatkowo, jeśli trzeba wydać decyzję lub opinię, lepiej jeśli odpowiedzialność jest zbiorowa. Dom na wodzie w sensie prawnym jest statkiem. Podlega ustawie o żegludze śródlądowej, ustawie – Prawo wodne, ustawie o ochronie środowiska oraz ustawie o sporcie i rekreacji. Niestety nie znajdziemy w tych ustawach konkretnych zapisów, że Dom Na Wodzie musi spełniać konkretne wytyczne. Raczej jest to „pływanie” między tymi ustawami. W polskim prawie jest taki dogmat, że jak coś nie jest zabronione, to jest dozwolone. Wykorzystując tę zasadę, rozpocząłem budowę pierwszego w Polsce Domu Na Wodzie. Nie musimy mieć pozwolenia budowlanego, choć podciągając media do nabrzeża musimy przejść temat od strony prawa budowlanego i typowej procedury dla przyłączy wodno-kanalizacyjnych lub prądu.

 

DW: Czy dom na wodzie to bardziej dom, czy bardziej statek?

 

KZ: To w 95% dom, a tylko w kilku procentach statek. Są dwie łazienki, 5 pokoi, duża kuchnia, jest prysznic, wanna, zmywarka i nawet pralka. Nie ma piwnicy i garażu, ale za to będzie siedem dużych szaf. Ponieważ mój dom na wodzie większość czasu będzie przycumowany do nabrzeża zrezygnowaliśmy z napędu. Oszczędzimy w ten sposób ponad 100 tys. zł. Jeżeli zaistnieje konieczność przepłynięcia jakiejś odległości, można wynająć pchacz typu Bizon. Jest to koszt ok. 100–150 zł za godzinę płynięcia.
 

 

DW: Skoro jest to bardziej dom, to jak rozwiązany jest temat dostępu do wody, kanalizacji, prądu?

 

KZ: Tak jak w zwykłym domu. Trzeba przejść procedurę uzbrojenia nabrzeża, wykonania projektu i samego fizycznego wykonania przyłączy. Aby to zrobić, trzeba wynająć od konkretnej instytucji właśnie ten kawałek nabrzeża i rozpocząć inwestycję.

 

Ogrzewanie domu na wodzie 

 

DW: W takim razie skoro przyłącza są elastyczne, to jak rozwiązana jest kwestia ogrzewania w domu na wodzie?

 

KZ: Praktycznie wszystkie Domy Na Wodzie na świecie ogrzewane są dzięki energii elektrycznej. W krajach, gdzie jest ciepło, prąd służy tylko do dogrzania. Tam, gdzie jest chłodniej, montuje się ogrzewanie podłogowe. Ja do tematu podszedłem znowu inaczej. Od samego początku, kiedy powstawał projekt, wiedziałem, że na ogrzanie domu o powierzchni 250 m2 nie mogę wydawać miesięcznie fortuny. Wiem, że tylko nowoczesne rozwiązania dają taką możliwość. To jest tak, jak z nowymi samochodami. Są droższe, bo nowe i z salonu, ale za to spalają dużo mniej paliwa. Właśnie dlatego zdecydowałem się na pompę ciepła marki Viessmann. Jeśli zdamy sobie sprawę z tego, jak ogromnym akumulatorem energii są rzeki i jeziora, to docenimy je również jako źródło energii dla naszego domu. Właśnie dzięki pompie ciepła woda-woda można uzyskać dużo czynnika grzewczego. Z jednej strony służy on do ogrzania wody użytkowej, z drugiej można skierować go na nagrzewnicę, która dzięki wentylatorom rozprowadzi mechanicznie ciepło i chłód po domu. Warto pamiętać, że woda w lecie na dnie rzeki ma ok. 12–17°C, mimo że żar leje się z nieba. Podobnie jest w zimie. W powietrzu jest -20°C, a na dnie rzeki ryby pływają w temperaturze nawet 5°C. Dzięki pompie ciepła możemy zaoszczędzić do 50% kosztów ogrzewania w porównaniu z tradycyjnym piecem na węgiel czy kotłem gazowym. Nie musimy też martwić się zakupem paliwa, jego przechowywaniem czy dokładaniem do pieca. Energię z natury mamy cały czas i za darmo. Nie ma sensu bać się tego, co nowe. To są sprawdzone technologie, które przynoszą dla nas wiele korzyści. W domu może być ciepło małym kosztem.

 

Przyszłość dom na wodzie 

 

DW: Jak Pan ocenia przyszłość tego typu domów w Polsce?

 

KZ: Patrząc realnie, wierzę w to, że za 3-5 lat powstanie w Polsce kilka tego typu konstrukcji. Zakładając stronę www.domynawodzie.pl dałem możliwość wypełnienia zgłoszenia na oficjalne wodowanie Domu Na Wodzie. Ku mojemu zaskoczeniu wpisów jest już blisko 8000, z czego ok. 5000 osób wybrało opcję „Zainteresowany budową w przyszłości”. Mimo że z tych kilku tysięcy osób nikt jeszcze nie rozpoczął budowy Domu Na Wodzie, pewnie ktoś się na to zdecyduje. Może patrzą i czekają, jak mi pójdzie?

 

DW: Na kiedy planowana jest „parapetówka”?

 

KZ: Jak wszystko dobrze pójdzie do grudnia 2010 r. uda się zamknąć bryłę domu i wykończyć instalację we wnętrzu. Elewacja planowana jest na marzec 2011 roku, a oficjalne „wodowanie” nastąpi na przełomie czerwca i lipca 2011 r.

 

Rozmowę z inwestorem i pomysłodawcą domu na wodzie Panem Kamilem Zarembą przeprowadziła Dorota Winiarska

 

 

Artykuł dostępny także w e- miesięczniku TERMOMODERNIZACJA wydanie 3/2012:

OKŁADKA termomodernizacja

 

 

dom na wodziedom na wodzie