Interesy vs troska o obywateli, czyli węgiel na polskim rynku. Jak zapłacimy za ten sezon grzewczy?

Węgiel to z pewnością jeden z najgorętszych tematów tej jesieni. Każdy tydzień przynosi kolejne wiadomości związane z tym surowcem - czy dobre, czy złe to inna sprawa. Jeden z liderów śląskiej “Solidarności” w połowie września przestrzegał, że Polsce może zabraknąć nawet 3 mln ton. W tym okresie zaczynały napływać również kuriozalne przesłanki jakoby węgiel z Indonezji bardziej przypominał węglowe błoto niż opał, który można sprzedać Polakom. W cieniu importu, embarga na rosyjski węgiel, dodatków i dopłat, a także zapewnień, że węgla wystarczy - stoi polskie wydobycie. 

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor TERMOMODERNIZACJA.PL
węgiel jako ogrzewanie

Polskie wydobycie węgla - fascynujące jak z jednej strony politycy właśnie w nim upatrują nadzieję dla polskiej energetyki, a z drugiej na tyle nie są w stanie zrozumieć specyfiki branży, że nie przyjmują do wiadomości, że wznowienie lub otworzenie nowego wyrobiska to proces długotrwały i niezwykle kosztowny. We wrześniu informowaliśmy o tym, że Polska Grupa Górnicza (PGG) zapowiedziała, że planuje uruchomienie nowych wyrobisk, aby wspomóc rynek węglowy. 

Nowe krajowe wydobycie węgla

Działania inwestycyjne w tej materii koncentrują się przede wszystkim na wykonaniu około 13 km dodatkowych wyrobisk udostępniających pokłady węgla oraz na zwiększeniu czynnych frontów wydobywczych przez uzbrojenie dodatkowych pięciu ścian. Chcąc zrealizować te cele, niezbędną koniecznością jest zakup odpowiedniego sprzętu i wyposażenia. Wobec tego nakłady inwestycyjne PGG muszą wzrosnąć o około 2 mld złotych w stosunku do wcześniej projektowanego poziomu.

A teraz coś czego rządzący nie rozumieją, albo z premedytacją wykorzystują, aby przerzucić odpowiedzialność na przemysł górniczy. Otóż dlaczego polskie kopalnie nagle nie mogą wydobywać takiej ilości węgla, aby każdy miał go pod dostatkiem i tanio?

Przedstawiciele spółek węglowych i eksperci wskazują, że mimo olbrzymiego popytu na węgiel, skokowe zwiększenie wydobycia w krótkim czasie jest niewykonalne. Podkreślają, że inwestycje górnicze są czasochłonne i kosztowne. Pamiętajmy, że są to działania na głębokości kilkuset metrów pod poziomem terenu. Prezes PGG Tomasz Rogala na antenie Polskiego Radia Katowice przypomniał, że przygotowanie nowych frontów wydobywczych trwa około dwóch lat i wymaga nakładów rzędu 300 mln złotych.

Interesy i władza vs troska o obywateli

PGG już teraz twierdzi, że kopalnie należące do Grupy wyprodukują około 23,5 mln ton węgla więcej niż założono w podpisanej półtora roku temu umowie społecznej dla górnictwa. Rogala podkreślił, że zwiększanie wydobycia węgla wymaga sprzyjającego otoczenia regulacyjnego - zarówno na poziomie europejskim, jak i krajowym. W sytuacjach kryzysowych konieczne jest, aby rządzący na każdym szczeblu mieli zbliżone wizje co do niezbędnych dla wyborcy aspektów życia. Nikt nie powinien zaprzeczyć stwierdzeniu, że ogrzewanie to jedna z takich kwestii. Jak to wygląda w rzeczywistości? 

Unia trzyma się swojej wersji dążenia do zrównoważonej energetyki. W tym czasie polski rząd podejmuje wątpliwej jakości decyzje o sprowadzaniu węgla z ewidentnie niesprawdzonych źródeł. Co więcej, wprowadza programy dopłat bez uprzedniego ich rzetelnego przygotowania. Problem pojawił się przy ruszeniu dodatku węglowego, kiedy to nie doprecyzowano komu tak właściwie powinien przysługiwać. Pojawił się wtedy absurdalny problem "rozmnażania się" gospodarstw domowych. Po pewnym czasie (na szczęście) wprowadzono poprawkę.

Całość prac nad wypłatami dodatków do ogrzewania zrzucono natomiast na samorządy. Na dzień dobry gminy zostały zmuszone do weryfikacji wniosków w związku z problemem "kilku gospodarstw na jeden kocioł". Jak powszechnie wiadomo najniższy szczebel administracji państwowej w większości z władzą nie sympatyzuje. Czy będzie im zależało na wypełnieniu wszystkich swoich powierzonych zadań bezbłędnie i w terminie? Pozostawmy to w sferze domysłów. 

Dlaczego jeszcze jest problem z węglem? Dlatego, że ten sprowadzany z Rosji głównie trafiał do gospodarstw domowych. Teraz go nie ma, a co za tym idzie rynek opału rozpaczliwie go potrzebuje. Czy oprócz niespójnej polityki na poziomie europejskim, państwowym i lokalnym polskie wydobycie nie może być zwiększane w łatwy sposób? 

Czy opłaca nam się znowu wydobywać węgiel?

Od dawna w Polsce mówi się, że pokłady zalegają bardzo głęboko i nie ma sensu ich wydobywać. Sytuacja się jednak zmieniła z uwagi na to, że przez sankcje na Rosję import z tego kraju nie odgrywa roli na rynku węgla w Europie. Spowodowało to, że wydobycie w tych kopalniach stało się bardziej opłacalne (albo raczej nieprzynoszące aż takich strat) niż wcześniej.

Co więcej, prezes PGG twierdzi, że uzyskanie koncesji na wydobycie niejednokrotnie graniczy z cudem. Tak jest w przypadku węgla ze złoża Imielin Północ. Przeciwni są mieszkańcy i samorządowcy. Co się dzieje równocześnie? Polskie samorządy pytają PGG o możliwość zakupu polskiego węgla, znacznie tańszego od towaru z importu. Może to przez to, że towar z importu czasem nie przypomina węgla?

Źródło: Grzegorz Onichimowski.

Niezależnie od tego, czy to działanie celowe, czy ignorancja, czy też bycie zmanipulowanym - wszyscy obecnie odczuwają tego efekty. Skutki braku porozumienia, braku kompetencji ludzi, którzy w Polsce decydują o węglu. W jego przypadku nie jest jak z drewnem, że legalny, nielegalny, ale dostęp do niego ma każdy. Nie zamarznie tej zimy, ale z węglem już tak nie jest (oczywiście nie licząc “biedaszybów” na Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym).

Sprzedaż węgla przez PGG

Polska Grupa Górnicza oświadczyła, że tygodniowo sprzedaje 50 tys. ton węgla. Od początku tego roku sklep internetowy spółki, w którym sprzedawany jest węgiel opałowy na potrzeby gospodarstw domowych, sprzedał ok. 300 tys. odbiorców 1,1 mln ton węgla.

“Apelujemy o spokój i niepoddawanie się emocjom. Węgiel jest cały czas produkowany; na rynku pojawia się też węgiel importowany" - uspokaja Tomasz Rogala.

Od niedawna PGG sprzedaje w e-sklepie - oprócz standardowych gatunków węgla opałowego - także miały węglowe. Oferowane są odbiorcom podczas oddzielnych sesji zakupowych w poniedziałki, środy i piątki. Co powinno choć trochę uspokoić tych, którzy zdają sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie spalanie miału, podczas dwóch pierwszych sesji podaż miału przewyższyła popyt. Chętnych więc było znacznie mniej niż oferowanego węgla. O tym jak i dlaczego miał węglowy został wycofany, a także o tym jakie jego spalanie powoduje negatywne następstwa pisaliśmy w artykule Polska Grupa Górnicza przywraca do sprzedaży zakazany miał węglowy!

Węgiel niskiej jakości - co dalej?

Z jednej strony żyjemy w takim świecie, że nie powinniśmy nikogo skazywać na zimno. Z drugiej jednak decydując się na spalanie paliwami, które pogarszają ogólny stan zdrowia wszystkich wokół, czy nie skazujemy ludzi na późniejsze choroby? Oczywiście ten jeden sezon grzewczy przetrwamy, ale co będzie dalej? Czy szybko zdołamy nadrobić tę stagnację w transformacji energetycznej? Śledząc doniesienia rządu, nie jest planowany żaden program kompensacyjny za to, że tej zimy cofniemy się kilka lat, jeśli chodzi o jakość powietrza. Szczególnie doświadczymy tego z końcem zimy, gdy może się okazać, że węgla niektórym braknie - co wtedy? 

Warto przekalkulować też co jest dla nas bardziej oszczędne - czy płacenie horendalnych pieniędzy za nieekologiczny opał, czy wydanie części swoich oszczędności na chociażby ocieplenie poddasza. Co ciekawe, pomiędzy tymi dwoma wyborami istnieje analogia. Oba przypadki działają długofalowo. Różnicą jest jednak to, że w jednym będziemy oszczędzać, a w drugim zafundujemy sobie i innym pogorszenie stanu zdrowia. Również nie możemy zapomnieć, że spalanie miału w kotle na węgiel oczywiście pogorszy jego sprawność i żywotność. Cóż - być może to na przekór wszystkim spowoduje przyspieszenie dynamiki wymiany źródeł ciepła na węgiel? Zobaczymy. 

Źródło: Termomodernizacja.pl, Polskie Radio Katowice, Polska Agencja Prasowa.

Zobacz również