K. Bolesta: Program “Czyste Powietrze” wraca w marcu. ETS2 chcemy mieć w 2030 roku

Rozmowa z Krzysztofem Bolestą - Sekretarzem Stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska.

Zdjęcie autora: Jarosław Guzal

Jarosław Guzal

Redaktor naczelny TERMOMODERNIZACJA.PL

Podziel się

Jarosław Guzal, redaktor naczelny portalu Termomodernizacja.pl: Czy decyzja o zatrzymaniu programu  „Czyste Powietrze” była jedyną możliwą opcją?

Krzysztof Bolesta, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska: Bardzo długo wierzyłem, że uda się przeprowadzić reformy bez zatrzymywania programu. Jednak ta trudna decyzja, moim zdaniem, wyjdzie wszystkim na korzyść. Po sześciu latach funkcjonowania program wymaga gruntownego remontu – w tym m.in. systemów IT. Aby takie zmiany wprowadzić, trzeba było na chwilę wstrzymać przyjmowanie nowych wniosków.

J.G.: Czy konieczne było całkowite „wypięcie” programu z systemu, aby przeprowadzić te zmiany?

K.B.: Tak.

J.G.: Czy dociera do Pana to co się dzieje w social mediach? Czołowi politycy, różnych ugrupowań politycznych zapowiadają interwencję u Premiera. Wytrzymacie tę krytykę?

K.B.: Spodziewamy się ogromnej burzy. Nie śledzę szczególnie wypowiedzi polityków, ale myślę, że nigdy nie ma dobrego momentu na tak trudne decyzje. Musimy jednak zrobić wszystko, aby dobrze wykorzystać ten czas na stworzenie lepszego programu. Programu, który skuteczniej ochroni klientów i efektywniej będzie ich wspierał – od inwestycji aż po rozliczenie środków.

J.G.: Decyzja wydaje się ryzykowna i na pewno bardzo trudna. Za dwa lata możemy powiedzieć, że to był dobry ruch, ale teraz odbiór społeczny, branży budowlanej, grzewczej, OZE jest negatywny.  

K.B.: Zgadzam się, to trudna sytuacja, szczególnie z perspektywy odbioru społecznego. Decyzja została jednak podjęta i skupiamy się na gruntownej reformie. Co by się stało, gdybyśmy jej nie podjęli – tego nie wiemy, ale teraz musimy patrzeć naprzód.

Bez wstrzymania naboru pewne reformy byłyby niemożliwe. Musimy mieć pewność, że nowy system teleinformatyczny Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) będzie działał sprawnie, a tego nie da się osiągnąć, „operując na żywym organizmie”.

Wiemy, kiedy wróci program Czyste Powietrze

J.G.: O tym, że program Czyste Powietrze może zostać wstrzymany mówiło się już od dwóch tygodni. W tym czasie miałem wrażenie, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska  było mniej przekonane do tej decyzji niż Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), który jest operatorem programu.

K.B.: W Ministerstwie wierzyliśmy, że reformy da się przeprowadzić bez wstrzymywania programu. Okazało się jednak, że to niemożliwe. Teraz musimy skoncentrować się na tym głębokim remoncie, aby stworzyć lepszy, bardziej efektywny program. Naszym celem jest radykalne skrócenie czasu rozliczeń, co pozwoli na efektywne działanie programu po jego wznowieniu.

J.G.: Czy możecie zadeklarować konkretną datę powrotu programu? Słyszałem o końcu marca. Czy to oficjalny termin?

K.B.: Tak, przyjęliśmy deklarację NFOŚiGW, że program w nowej formie zostanie uruchomiony pod koniec marca. Podczas gdy istniejące komponenty programu są modernizowane, wnioski już złożone nadal będą rozliczane. Do tego nowością jest komponent powodziowy, który ruszy na początku grudnia i obejmie 300 mln zł na wsparcie terenów dotkniętych powodziami.

Skąd odwrót od termomodernizacji?

J.G.: To co się teraz dzieję, daje mi do myślenia, czy może jest tak, że temat termomodernizacji po prostu traci na znaczeniu? Może dla obecnego rządu zmieniły się priorytety i nie jest to już ważne?

K.B.: Nie sądzę, aby ten temat stracił na znaczeniu. Wręcz przeciwnie – obniżanie rachunków za energię to coraz ważniejszy aspekt, szczególnie dla gospodarstw domowych. Liczba wniosków na termomodernizację rośnie, co pokazuje, że ludzie dostrzegają jej korzyści. Uważam, że ten temat nie będzie tracił na znaczeniu, zwłaszcza w kontekście dyrektywy EPBD i wymogów zwiększenia efektywności energetycznej.

J.G.: Czy w tej całej układance nie jest problemem to, że prezes NFOŚiGW nie ma faktycznego wpływu na wojewódzkie fundusze OŚiGW? Działają one w imieniu Narodowego Funduszu ale przed nim nie odpowiadają tylko wojewodom?

K.B.: Wojewódzkie fundusze są niezależnymi podmiotami działającymi na rzecz samorządów i mieszkańców w danym województwie, wojewodowie sprawują kontrolę nad uchwałami wojewódzkich funduszy. To, jak skonstruowano ten mechanizm, ma swoje plusy i minusy, ale działa, a my usprawniamy cały ten system, by każdy element współpracował ze sobą. Obecnie NFOŚiGW wstrzymał nabór i musimy zrobić wszystko, by wojewódzkie fundusze zaangażowały się w rozmowy o reformie. Chcemy, aby po ponownym uruchomieniu programu współpraca między wszystkimi instytucjami działała lepiej.

Potrzebujemy wsparcia termomodernizacji

J.G.: Panie Ministrze, uważam, że Polacy nie poradzą sobie z termomodernizacją bez kompleksowego wsparcia. Sam zajmuję się tym tematem, ale gdybym miał zrobić kompleksową termomodernizację samodzielnie to pewnie bym się pogubił. Czy jesteście w stanie do marca stworzyć system kompleksowej obsługi klientów, który poprowadzi ich przez cały proces „od A do Z”? Wiem, że w programie jest komponent doradztwa, ale czy w nowej odsłonie „Czystego Powietrza” przewiduje się coś na wzór „One Stop Shop”? Może warto użyć polskiej nazwy, na przykład „Termo-Okienko”, bo ludzie często nie wiedzą, o co chodzi?

K.B.: To prawda, proces termomodernizacji jest skomplikowany. Już dziś mamy ekodoradców i dwa województwa pilotażowe z operatorami. W nowej odsłonie programu planujemy, aby operatorzy byli obligatoryjni dla trzeciej grupy beneficjentów. Wnioski z tej grupy będą mogły być składane wyłącznie przez operatorów, co zapewni najwyższy poziom ochrony i doradztwa. De facto będzie to system „jednego okienka”. Jeśli zobaczymy, że model działa dobrze, będziemy rozważać jego rozszerzenie na inne grupy.

Operatorzy w idealnym scenariuszu powinni być osobami zatrudnionymi w gminach, które zajmują się tym zadaniem na pełen etat. Obecnie eksperyment pokazuje, że operatorzy bywają zatrudnieni na część etatu, co nie jest optymalnym rozwiązaniem. To lekcja, którą NFOŚiGW uwzględni podczas remontu programu. Planujemy przydzielać środki finansowe gminom na zatrudnienie operatorów. Jednak musimy liczyć się z tym, że nie wszystkie gminy będą chciały skorzystać z tej oferty. Wówczas będziemy szukać alternatyw, aby zapewnić obsługę także w takich obszarach.

J.G.: Czy nie warto byłoby stworzyć modelu hybrydowego? Z jednej strony mamy operatorów zatrudnionych przez gminy, z drugiej – sprawnie działające firmy wykonawcze, które mogą wziąć na siebie część odpowiedzialności. Znam kilka takich firm, które skutecznie obsługują klientów w ramach „jednego okienka”.

K.B.: W ramach remontu programu NFOŚiGW planuje stworzenie listy zaufanych wykonawców. Takie firmy mogłyby pełnić rolę operatorów, przeprowadzając klientów przez proces termomodernizacji. Warunkiem znalezienia się na tej liście będzie przestrzeganie zasad i działanie w sposób uczciwy. Taka hybryda – operatorzy w gminach i zaufane firmy – może być odpowiedzią na skalę wyzwań, z jakimi się mierzymy.

Co z naszą przyszłością?

J.G.: Na koniec 2024 roku jak wygląda aktualnie wizja polskiego miksu energetycznego? Jakie są plany na najbliższą dekadę?

K.B.: Idziemy w kierunku znacznego zwiększenia udziału OZE. W najbardziej ambitnym scenariuszu, stworzonym na potrzeby Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu, do 2030 roku aż 56% energii mogłoby pochodzić z OZE. Po 2030 roku do miksu dołączy energia jądrowa. Już teraz widzimy ogromny spadek udziału węgla – dwa lata temu węgiel stanowił 80% miksu, obecnie to mniej niż 60%. To duża zmiana, ale wymaga dalszych inwestycji w sieci, aby nowy miks energetyczny był stabilny.

J.G.: Czy Unia Europejska nie przesadziła w jakimś stopniu z regulacjami w sferze ekologii, wymogów środowiskowych? Szeroko pojęty Zielony Ład, to ogromne zobowiązanie finansowe dla przedsiębiorców co się przekłada na koszty ponoszone przez zwykłych obywateli. To może być dla nich bardzo trudne. Co do zasady musimy dbać o naszą planetę ale gdzieś w tym wszystkim to tempo jest trudne do uniesienia z punktu widzenia tego jakie mamy faktyczne możliwości?

K.B.: Musimy znaleźć równowagę. Do tej pory realizowaliśmy dekarbonizację za wszelką cenę, co oznaczało często wyprowadzanie przemysłu z Europy. W efekcie straciliśmy miejsca pracy, a technologie, które miały wspierać dekarbonizację, są głównie importowane. Straciliśmy przewagi w tradycyjnych sektorach i nie zbudowaliśmy wystarczająco silnych nowych gałęzi przemysłu. To prowadzi nas do punktu, w którym musimy pilnie przemyśleć, jak połączyć ochronę środowiska z utrzymaniem konkurencyjności gospodarki.

ETS2 w 2030 roku?

J.G.: Przejdźmy na koniec do tematu ETS2. Jaki mamy plan na to? Czy gramy na czas, próbując go opóźnić?

K.B.: Staramy się przekonać Komisję Europejską oraz inne państwa członkowskie, że potrzebujemy więcej czasu na przygotowanie. Kluczowe jest, aby dać Polakom i Polkom szansę na wymianę źródeł ciepła i przeprowadzenie termomodernizacji domów, co obniży dodatkowe koszty wynikające z ETS2. Chcielibyśmy odsunąć wdrożenie ETS2 o kilka lat, aby uzyskać więcej czasu na inwestycje i wdrożenie niezbędnych reform.

J.G.: Jaka byłaby idealna data odsunięcia ETS2?

K.B.: Dla mnie data marzeń to 2030 rok.

J.G.: Rozumiem, że plan zakłada, iż do tego czasu zrobimy na tyle duże postępy w termomodernizacji, że problem dodatkowych kosztów wynikających z ETS2 zostanie zminimalizowany?

K.B.: Tak, dokładnie. Kluczowe jest zminimalizowanie tych kosztów poprzez szybkie postępy w inwestycjach. Czy to jest realne? To niezwykle trudne, ponieważ ETS2 to regulacja, która już obowiązuje. Ale, jak to się mówi – jeśli nie kupimy losu na loterii, to nie mamy szans na wygraną. Musimy próbować.

Zdjęcie autora: Jarosław Guzal

Jarosław Guzal

Redaktor naczelny TERMOMODERNIZACJA.PL

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *