Kocioł na pellet, ruszt awaryjny i spalanie śmieci – nowa afera w programie Czyste Powietrze
Kocioł na pellet nie nadaje się do spalania węgla ani śmieci. Ruszt awaryjny w takich urządzeniach podważa ideę programu Czyste Powietrze, a brak kontroli i luki w przepisach sprzyjają obchodzeniu prawa. Poznaj szczegóły nowej afery wokół popularnej dotacji.
Podziel się
- Kotły na pellet z rusztem awaryjnym podważają ideę programu Czyste Powietrze. Umożliwiają spalanie węgla, drewna i odpadów, co drastycznie zwiększa emisję zanieczyszczeń i obniża efektywność urządzeń. Ponadto ednocześnie pozwala obchodzić przepisy.
- Brak skutecznej kontroli i luki w prawie sprzyjają nadużyciom. Urządzenia niespełniające wymagań Ekoprojektu wciąż trafiają na listę ZUM i otrzymują dotacje, mimo że ich konstrukcja umożliwia codzienne spalanie niedozwolonych paliw.
- Branża i eksperci apelują o reakcję instytucji krajowych i unijnych. Domagają się usunięcia takich kotłów z listy dotacyjnej i wprowadzenia sankcji dla producentów. Problem uderza w środowisko, zdrowie publiczne oraz zaufanie do transformacji energetycznej.
W kotle pelletowym można spalać inne paliwo, jeśli zamontuje się tzw. ruszt awaryjny. Producenci zalecają jego użycie tylko w wyjątkowych sytuacjach, lecz w praktyce służy on często do codziennego spalania węgla, drewna czy odpadów. Takie działanie obniża efektywność urządzenia, zwiększa emisje i skraca jego żywotność. Kotły na biomasę stanowią obecnie około 80% wniosków w programie Czyste Powietrze. Należy pamiętać, że urządzenia finansowane z funduszy UE muszą spełniać wymagania Ekoprojektu, w tym normy emisji pyłów PM10 i PM2.5. Montaż rusztu awaryjnego odbiera kotłowi zgodność z tymi normami, co powinno uniemożliwiać otrzymanie dotacji.
Jak wygląda ruszt awaryjny?
Ruszt awaryjny to metalowa konstrukcja z żeliwa lub stali, montowana w komorze spalania kotła nad lub obok palnika automatycznego. Ma formę kratownicy lub perforowanej płyty, która stanowi podłoże dla ręcznie podawanego paliwa, takiego jak węgiel, drewno czy brykiety. W teorii powinien być używany wyłącznie w sytuacjach awaryjnych, na przykład przy uszkodzeniu podajnika pelletu. Prosta budowa i łatwy montaż sprawiają jednak, że często służy do codziennego spalania paliw, których kocioł nie powinien obsługiwać. Cena takiego elementu to zwykle od 200 do 400 złotych, co jest niewielkim wydatkiem w porównaniu z wysoką dotacją na zakup kotła. Zaznaczmy w tym miejscu, że koszt ten nie jest kwalifikowany i nie podlega finansowaniu w ramach programów dotacyjnych.


Źródło: allegro.pl
Gdzie jest źródło problemu?
Choć problem może stać się wyzwaniem dla programu Czyste Powietrze, nie wszyscy użytkownicy dopuszczają się nadużyć. Większość właścicieli kotłów przestrzega zasad i korzysta z nich zgodnie z przeznaczeniem. Brak skutecznej kontroli sprawia jednak, że niewłaściwe użycie, mimo że rzadkie, często pozostaje niewykryte. System zgłaszania nieprawidłowości do listy ZUM działa mniej efektywnie, niż zakładano. Obecna ocena nie eliminuje kotłów niespełniających wymagań, nawet jeśli już w projekcie przewidziano w nich elementy sprzeczne z przepisami, jak ruszt awaryjny. Brak rzetelnej kontroli technicznej powoduje, że na liście trafiają urządzenia, które formalnie nie powinny otrzymać certyfikatu zgodności, co otwiera drogę do ich dotowania z publicznych środków.
Ruszt awaryjny i ostry sprzeciw branży grzewczej
Mimo że problem powinien zainteresować instytucje kontrolne, takie jak UOKiK czy NIK, dotychczas nie podjęto zdecydowanych działań. Ministerstwo Klimatu i Środowiska także nie zareagowało w widoczny sposób. Trzy organizacje branżowe – PORT PC, APPLiA i SPIUG – wystąpiły do resortu o usunięcie z listy ZUM kotłów z możliwością montażu rusztu awaryjnego, a podobna skarga ma trafić do instytucji unijnych. Eksperci chcą również wprowadzenia sankcji wobec producentów oferujących urządzenia reklamowane jako zgodne z Ekoprojektem, mimo że ich konstrukcja pozwala na montaż takiego elementu.
W efekcie część beneficjentów programu, świadomie lub nie, kupiła kotły niespełniające wymogów Czystego Powietrza. Sprawa nie dotyczy jedynie biurokratycznych zaniedbań czy braku reakcji instytucji – to realny cios w środowisko, program Czyste Powietrze, zdrowie publiczne i wizerunek technologii, która miała stanowić ekologiczną alternatywę dla węglowych kotłów. Zamiast wspierać czyste rozwiązania, niedopatrzenia polityków i decydentów otwierają drogę do obchodzenia przepisów, co osłabia zaufanie do idei transformacji energetycznej.
Źródło: smoglab.pl











