Reforma Czystego Powietrza – nowe progi, stare problemy. Czy program nie wyklucza zbyt wielu beneficjentów?
Reforma Czystego Powietrza zamiast przyspieszyć modernizację polskich domów, tworzy nowe bariery i wyklucza tysiące potencjalnych beneficjentów. Czy zaostrzając kryteria, nie ryzykujemy utraty szansy na realną poprawę jakości powietrza w Polsce?
Podziel się
- Nowe progi energetyczne ograniczają dostęp do dotacji właścicielom domów wybudowanych po 2000 roku. Wiele takich budynków nie spełnia wygórowanych kryteriów, mimo że formalnie są ocieplone.
- Wsparcie finansowe często nie pokrywa nawet połowy kosztów potrzebnych prac. Dla wielu rodzin oznacza to rezygnację z planowanych modernizacji.
- Sztywny model programu nie uwzględnia indywidualnych potrzeb i potencjału budynków. Brak elastyczności może skutecznie zniechęcić do inwestycji w efektywność energetyczną.
Reforma programu Czyste Powietrze od początku budziła emocje. Miała być przełomem w walce o poprawę efektywności energetycznej polskich domów. W zamyśle decydentów miała lepiej targetować wsparcie i podnieść jakość realizowanych inwestycji. Z jednej strony kierunek zmian można ocenić pozytywnie: większy nacisk na rzeczywistą poprawę standardu energetycznego, wyższe wymagania dla beneficjentów i dokładniejsze monitorowanie efektów. Z drugiej jednak – pojawiły się nowe przeszkody, które nieoczekiwanie mogą wykluczyć z dofinansowania dużą grupę potencjalnych inwestorów. O skutki wprowadzenia zmian w programie Czyste Powietrze zapytaliśmy Kamila Misiurka z firmy AudytPro.
Dodatkowe progi energetyczne problemem Czystego Powietrza
Duże kontrowersje wzbudziło wprowadzenie dodatkowych progów energetycznych, od których zależy poziom dotacji. W teorii, miało to zachęcić do głębokiej termomodernizacji – w praktyce, dla wielu beneficjentów nowy system oznacza twardą ścianę. Szczególnie dotyczy to właścicieli domów wybudowanych po 2000 roku. Te budynki, choć formalnie uznane za ocieplone, często nie spełniają wygórowanych kryteriów zużycia energii użytkowej na poziomie powyżej 140 kWh/(m²·rok), ani nie są w stanie osiągnąć wymaganego progu 40% redukcji zużycia.
“W rezultacie takie budynki automatycznie trafiają do tzw. środkowego progu energetycznego, co skutkuje znacząco niższą dotacją – niezależnie od poziomu dochodowego gospodarstwa domowego” – wyjaśnia Kamil Misiurek z firmy AudytPro.
Nowe wymagania przekładają się na konkretne decyzje inwestorów. Właściciele takich budynków coraz częściej rezygnują z modernizacji. Dlaczego? Ekspert podkreśla, że proponowane wsparcie nie pokrywa nawet połowy realnych kosztów niezbędnych prac. Co gorsza, większość tych domów posiada znikomą warstwę izolacji – często mniej niż 10 cm na ścianach zewnętrznych, a stropy nad ostatnią ogrzewaną kondygnacją są niewiele lepiej chronione przed stratami ciepła. Obecny model programu koncentruje się jednak głównie na domach całkowicie nieocieplonych, zostawiając „w próżni” te, które formalnie już coś mają, ale w praktyce daleko im do współczesnych standardów efektywności energetycznej.
- Zobacz również: Na audyt trzeba czekać 2 miesiące? Branża audytorska w obliczu zmian w programie Czyste Powietrze
Brak elastyczności to kolejny problem
Branża audytorska od dawna podkreśla, że takie podejście jest nie tylko mało motywujące, ale również nieefektywne z punktu widzenia polityki energetycznej kraju. Potrzebujemy bardziej elastycznych zasad oceny wniosków i przyznawania dotacji.
“Uważamy, że potrzebne jest bardziej elastyczne podejście – uwzględniające nie tylko poziom wyjściowego zużycia energii, ale również realny potencjał modernizacyjny i ekonomiczną zasadność inwestycji w danym przypadku” – komentuje Kamil Misiurek.
Należy zatem brać pod uwagę nie tylko poziom wyjściowego zużycia energii, ale też realny potencjał modernizacyjny budynku i ekonomiczną opłacalność inwestycji w danym przypadku. W przeciwnym razie, program Czyste Powietrze może zamiast napędzać falę modernizacji, zniechęcić sporą grupę właścicieli do inwestowania w poprawę stanu swoich domów. Reforma przyniosła wiele nowych rozwiązań, ale także ujawniła kolejne słabości systemu wsparcia. Bez wprowadzenia większej elastyczności i indywidualnego podejścia do każdego przypadku, Polska po raz kolejny może stracić szansę na realną transformację energetyczną.
Źródło: własne.












